Czy nagość sprzedaje?

13 03 2009

Nagi szef w sklepie internetowym potrafi sprzedać 500 % więcej! :-)

Czy po głośnym ostatnio temacie mediów tworzonych przez konsumentów (consumer generated media) przyszedł czas na reklamy tworzone przez pracowników? Nie byłoby w tym nic dziwnego i pewnie zostałoby to uznane za cenną próbę zmniejszenia kosztów, gdyby nie fakt, że pracownicy występują w reklamie nago…
Szefowa Nago
Powstały w 1936 roku irlandzki koncern Elave wystartował w marcu br. z kampanią reklamującą nową linię kosmetyków do pielęgnacji skóry, pod hasłem „Nothing to hide”. Okrętem flagowym kampanii stał się 60-sekundowy spot przedstawiający laboratorium nowoczesnej firmy, po którym oprowadza nas atrakcyjna młoda kobieta. Wszystko byłoby normalne, gdyby nie fakt, że – jak już wspomnieliśmy – pracownicy dosłownie nie mają nic do ukrycia. Spot w ciągu pierwszych dwóch miesięcy wyświetlania obejrzało za pośrednictwem YouTube 340 tysięcy osób. Niestety - reklama jest już niedostępna, a można było ja obejrzeć na stronie nothing-to-hide.co.uk.

Na drugim planie w filmie wystąpiła 37-letnia Joanna Gardiner, dyrektor zarządzająca i równocześnie wnuczka założyciela koncernu. Jak przyznała w rozmowie z „The Mail”, członkowie zarządu koncernu byli nieco zszokowani, widząc nagą szefową w trakcie pokazu przedpremierowego. Uznali jednak, że spot idealnie współgra z hasłem „Nic do ukrycia” i oddaje osobowość marki.

Nagość w reklamie obecna jest od dawna, ale za sprawą jednej z najgłośniejszych kampanii reklamowych ostatnich lat, „Prawdziwe piękno” firmy Dove, zmienił się nieco kontekst, w jakim jest ona prezentowana. Dotychczas widzieliśmy wyłącznie długonogie, szczupłe modelki o idealnych kształtach, prezentowane najczęściej w erotycznych pozach. W reklamie Dove istotę przekazu reklamowego oparto na potrzebie samoakceptacji klientek, nagość odarto z seksualnej dwuznaczności, co pozwoliło zaakceptować widok nagich, normalnych ludzi w reklamie.
Czytaj resztę wpisu »





EFFIE Awards – konkurs: PKPP Lewiatan

4 09 2008

Nagrody dla skutecznej reklamy

Ponad 150 kampanii reklamowych zostało zgłoszonych do tegorocznej polskiej edycji EFFIE Awards, najbardziej prestiżowego światowego konkursu, który nagradza skuteczność reklam. W przyszłym tygodniu 54-osobowe jury dokona nominacji kandydatów do nagród, a ogłoszenie laureatów nastąpi podczas uroczystej gali w Teatrze Wielkim 3 listopada br. PKPP Lewiatan jest Patronem Głównym konkursu.

W ciągu 40 lat istnienia EFFIE Awards prestiżowe statuetki wręczono w 38 krajach na całym świecie.

EFFIE nagradza skuteczność rynkową działań komunikacyjnych, czyli wyniki sprzedażowe produktów oraz wzrosty wymiarów wizerunkowych wpływających na wartość rynkową Brandów. W Polsce organizatorem tego przedsięwzięcia jest Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR. Honorowy Patronat nad konkursem objął Waldemar Pawlak, wicepremier i Minister Gospodarki.

„EFFIE to jedyny konkurs o charakterze marketingowym, który jest tak silnie związany z gospodarką. Głównym kryterium oceny kampanii jest bowiem efektywność, a to z punku widzenia biznesu najważniejsza wartość. Lubimy oczywiście reklamy zabawne, o dużym wkładzie kreatywnym, ale chcielibyśmy też, aby kreatywność łączyła się ze skutecznością” – mówi Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan. – „Od 4 lat współpracujemy z SAR przy tym konkursie. Robimy to, ponieważ uświadamia on firmom wagę działań rynkowych planowanych strategicznie i długofalowo. Poza tym branża komunikacji marketingowej wymiernie i skutecznie przyczynia się do rozwoju gospodarki w Polsce i zwiększania obrotów finansowych na rynku. Jednak rola, jaką reklama odgrywa w kształtowaniu podaży i popytu na towary i usługi, jest w Polsce niedoceniana i chcemy to zmienić”.

W dniach 8-9 września br. jury pod przewodnictwem Marka Kapuścińskiego, Prezesa Zarządu Procter & Gamble Polska, wybierze kampanie, które uzyskają status nominowanych. Ich lista zostanie ogłoszona 30 września podczas konferencji w siedzibie PKPP Lewiatan. Ostateczni laureaci zostaną przedstawieni 3 listopada.





PR-opaganda w polskiej demokracji

27 08 2008

Między premierem, który ma dobrze wypaść, a proszkiem do prania, który trzeba dobrze sprzedać, nie ma większej różnicy. Nieważne, jak pierze, najważniejsze, żeby ludzie go kupowali – pisze znana socjolog.

„Ostatnio doszło do rzadkiej w polskich mediach konfrontacji dwu światów; realnego, zanurzonego w ludzkich dramatach, i wizerunkowego świata polityki pozornej. Z jednej strony wywiad w Sygnałach dnia” z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim, który na pytania dziennikarza odpowiadał językiem zwanym w polskich mediach emocjonalnym. Nie przypuszczałem, że eskalacja napięcia może pójść z Osetii. Uczciwie mówiąc, spodziewałem się raczej, że Rosjanie zaatakują nas od strony Abchazji, i dalej… Nie mieliśmy wtedy zbyt dobrych informacji wywiadowczych. Nasi sojusznicy też nie” – podaje Rzeczpospolita.

„O tych, którzy rządzą Rosją Saakaszwili mówił „Ich ideologią jest nacjonalizm i pieniądze”, o porozumieniu wynegocjowanym przez Nicolasa Sarkoz/ego i Condoleezzę Rice: Jest bardzo nieprecyzyjne. Dzisiaj już wiemy, że być może także mało skuteczne. Podobno Rosjanie zamierzają pozostać w wyznaczonych przez siebie strefach buforowych, w tym w gruzińskim porcie Poti, przez który płynie kaspijska ropa. Z drugiej strony zaskrzeczała szara, zwykła codzienność polskich mediów, a w niej rutynowe, czyli wizerunkowe komentarze polskich polityków i dzielnie sekundujących im publicystów. Dlaczego prezydent Gruzji przyznaje się do błędu – pytali komentatorzy, a w podtekście tkwiło zdumienie – przecież to niekorzystnie wpłynie na jego wizerunek” – czytamy w Rzeczpospolitej.

„W Gazecie Wyborczej specjalista od marketingu pisał: Wizyta w Gruzji nie odwróci notowań prezydenta”. A jeśli odwróci Całe szczęście, że prezydentowi w roli smutnego pana kontrolującego oficjalną delegację towarzyszył minister Radosław Sikorski. Dzięki temu, jeśli wizyta jednak wpłynie na wizerunek, to wszystkich, a nie tylko Lecha Kaczyńskiego. Dzisiaj nowe pytanie brzmi: w jakim stopniu odejście Anny Fotygj z Kancelarii Prezydenta poprawi wizerunek głowy państwa. Bo wizerunek to przecież najważniejszy cel politycznej działalności, to także sens i sedno dziennikarskiej refleksji, to najważniejszy temat dyskusji prowadzonych przez doradców i komentatorów. Wizerunek, public relation, pijarowcy, słupki i procenty, spadki i zwyżki zaufania do polityków, społeczne nastroje, partyjne preferencje – oto problemy, o których najczęściej i prawie wyłącznie debatuje się w polskich mediach” – podaje Rzeczpospolita.

„Zastanawiam się nawet, czy także po interwencji Rosji w Polsce w naszych mediach usłyszelibyśmy to samo charakterystyczne pytanie: Jak, pana (i) zdaniem, rosyjska interwencja może wpłynąć na szanse Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska w najbliższych wyborach prezydenckich. Gdyby użyć słów mniej eleganckich i nazwać rzecz po imieniu – świat wizerunkowy to nic innego jak świat reklamy. Między premierem, który ma dobrze wypaść”, a proszkiem do prania, który trzeba dobrze sprzedać, nie ma większej różnicy. Nieważne, jak pierze, najważniejsze, żeby ludzie go kupowali” – czytamy w Rzeczpospolitej.

„Pracujący w reklamie specjalista od PR i psychologii społecznej sprawdza, jakie opakowania lubią kobiety, na jakie komunikaty i emocje reagują. Jeśli jest świetnym fachowcem, reklamowana przezeń firma z wielkim zyskiem sprzeda niekoniecznie najlepsze i najtańsze proszki do prania. Rzecz w tym, że nawet wizerunkowi dziennikarze muszą przyznać, że w realnym świecie między proszkiem do prania a premierem czy prezydentem jest jednak pewna różnica. Ten pierwszy kosztuje nas dokładnie tyle, ile wynosi cena na opakowaniu, ten drugi znacznie więcej niż wysokość wszystkich wpłacanych do budżetu podatków i więcej niż łączna wysokość dochodów wszystkich posłów, senatorów, ministrów i obsługujących ich urzędników” – czytamy w Rzeczpospolitej.

Źródło: Rzeczpospolita, Barbara Fedyszak-Radziejowska, 2008-08-27, str.14