Nagi szef w sklepie internetowym potrafi sprzedać 500 % więcej!
Czy po głośnym ostatnio temacie mediów tworzonych przez konsumentów (consumer generated media) przyszedł czas na reklamy tworzone przez pracowników? Nie byłoby w tym nic dziwnego i pewnie zostałoby to uznane za cenną próbę zmniejszenia kosztów, gdyby nie fakt, że pracownicy występują w reklamie nago…

Powstały w 1936 roku irlandzki koncern Elave wystartował w marcu br. z kampanią reklamującą nową linię kosmetyków do pielęgnacji skóry, pod hasłem „Nothing to hide”. Okrętem flagowym kampanii stał się 60-sekundowy spot przedstawiający laboratorium nowoczesnej firmy, po którym oprowadza nas atrakcyjna młoda kobieta. Wszystko byłoby normalne, gdyby nie fakt, że – jak już wspomnieliśmy – pracownicy dosłownie nie mają nic do ukrycia. Spot w ciągu pierwszych dwóch miesięcy wyświetlania obejrzało za pośrednictwem YouTube 340 tysięcy osób. Niestety - reklama jest już niedostępna, a można było ja obejrzeć na stronie nothing-to-hide.co.uk.
Na drugim planie w filmie wystąpiła 37-letnia Joanna Gardiner, dyrektor zarządzająca i równocześnie wnuczka założyciela koncernu. Jak przyznała w rozmowie z „The Mail”, członkowie zarządu koncernu byli nieco zszokowani, widząc nagą szefową w trakcie pokazu przedpremierowego. Uznali jednak, że spot idealnie współgra z hasłem „Nic do ukrycia” i oddaje osobowość marki.
Nagość w reklamie obecna jest od dawna, ale za sprawą jednej z najgłośniejszych kampanii reklamowych ostatnich lat, „Prawdziwe piękno” firmy Dove, zmienił się nieco kontekst, w jakim jest ona prezentowana. Dotychczas widzieliśmy wyłącznie długonogie, szczupłe modelki o idealnych kształtach, prezentowane najczęściej w erotycznych pozach. W reklamie Dove istotę przekazu reklamowego oparto na potrzebie samoakceptacji klientek, nagość odarto z seksualnej dwuznaczności, co pozwoliło zaakceptować widok nagich, normalnych ludzi w reklamie.
Czytaj resztę wpisu »